Oczami Żżywka i Neli

Venice with the little ones, or a waterbus, gondolas and other boats.

I really wanted to go to Venice already when dad showed me a short movie about this place on his computer, and there was a big yellow ship in the movie. Together with Nela, we immediately agreed that we would board that ship, and before departure we kept asking our parents to show us the same images again. Other little boats didn’t seem that cool to us, especially those that were shown most often, which could be boarded by two persons only, and there was a funny-dressed man with an oar standing behind them. Rowing while standing up – it’s unthinkable, isn’t it? What’s more – rowing a gondola, when there were many cool and fast ships and boats around!

In a cable car up to the sky, as in Austria the lakes are best seen from above

Nela wanted to get to the top of a high mountain in a red cable car, and I wanted to ride a yellow one, so our parents decided that we would take the first one out of such a huge wheel, where the cable cars turn back, and then we would ride down in one of a different colour. So, first we rode a yellow one, although you couldn’t see the colour from the inside of the cabin at all. Once a technician closed the door behind the four of us using a special lock and pushed our cable car onto a very thick metal wire (dad pointed it out along the way, a piece of it was hanging on the wall, and resembled a rail rather than a wire), we weren’t scared at all. We looked around and the view was so beautiful – we saw lakes and mountains, and people coming down from the peak, and even two excavators I hadn’t noticed before. The ride was real fun.

Attention! Attention! Kids love Cracow and Prague!

Parents wondered whether Cracow was a good destination for a trip with kids and whether Prague with a child was a good idea. Sometimes we don't understand them – it was obvious from the very beginning that we like family trips so much that we'd love all of them. And sightseeing with a family is the coolest.

We love mountains, seas and lakes, but we also like big cities because there are plenty of things going on. And there is ice-cream, plenty of ice-cream, all over the place. When we are good kids, our parents are willing to buy us my favourite strawberry ice-cream and the pink one chosen by Nela, and then we are ready to look for more attractions. Lately, castles were the biggest of them, therefore we looked for dragons and their traces. Because where there's a castle, there must also be some dragon nearby, right?

Uwaga, uwaga, dobre dla dzieci Kraków i Praga

Rodzice zastanawiali się, czy Kraków to dobremiejsce na wyprawę z dziećmi i czy Praga z dzieckiem to dobry pomysł. My ichczasem nie rozumiemy – przecież było wiadomo od początku, że tak lubimyrodzinne podróże, że wszystkie nam się spodobają. A rodzinne zwiedzanie jestnajfajniejsze.

Kochamy góry, morza i jeziora, ale lubimy teżduże miasta, bo w dużych miastach dużo się dzieje. I są lody. Dużo lodów, gdzietylko się spojrzy. Jak jesteśmy grzeczni, to rodzice chętnie kupują nam mojeulubione truskawkowe i te różowe, które wybiera Nela, a wtedy możemy spokojnieszukać dalszych atrakcji. Ostatnio największymi były zamki, dlatego szukaliśmysmoków i ich śladów. Bo jak jest zamek, to musi gdzieś obok być jakiś smok,prawda?

Wenecja z dziećmi, czyli tramwaj na wodzie, gondole i inne łodzie.

Rodzice byli Wenecją zachwyceni tak samo jak my, mostami też, ale tymi ostatnimi jakby coraz mniej. Gdy drugiego dnia szliśmy przez miasto z wózkiem - bo byliśmy już z Nelą zmęczeni i woleliśmy podziwiać wszystko właśnie z wózeczka, żeby nóżki nie bolały – trochę ich te mosty zmęczyły. Tata śmiał się, że te ponad 300 przejść nad kanałami (chyba o tylu mówił, ale ja liczę tylko do pięciu, więc nie wiem dokładnie. Ale była to duża liczba, większa niż pięć) zbudowano wbrew ludziom z dziećmi: bo na każdą kładkę trzeba było wejść po schodkach i zejść z drugiej strony, a z wózkiem nie jest to takie proste, nawet gdy ja w tym czasie wysiadam. Dziwię się trochę rodzicom – mogli wziąć plecaki, w których czasem nas noszą, byłoby łatwiej. Nie wiedzieli o tych mostach, czy co?

Kolejką jedziemy w chmury, bo w Austrii jeziora najlepiej widać z góry.

Nela chciała jechać na szczyt wysokiej góry takim czerwonym wagonikiem, a ja żółtym, więc rodzice ustalili, że podjedziemy tym, który pierwszy zjedzie z takiego ogromnego koła, na którym wagoniki zawracają, a potem wrócimy na dół takim w innym kolorze. Wjechaliśmy więc żółtym, choć ze środka akurat wcale nie było tego widać. Gdy już pan zamknął za naszą czwórką drzwi na specjalny zamek i popchnął nasz wagonik na taką bardzo grubą metalową linę (tata pokazał nam ją po drodze, kawałek wisiał na ścianie, bardziej przypominała szynę niż sznur) wcale się nie baliśmy. Patrzyliśmy za to wokół i było bardzo pięknie – widzieliśmy i jeziora, i góry, i ludzi schodzących ze szczytu, a nawet dwie koparki, których wcześniej nie zauważyłem z dołu. Naprawdę fajnie się jechało.


Lego, pingwiny i dzikie zwierzęta, Dubaj na zawsze zapamiętam

Po dwutygodniowym wyjeździe do Dubaju sam nie wiem, co podobało mi się bardziej – loty samolotem, pływanie w basenie, tygrysy, żyrafy i hieny w zoo

Oczami dziecka pierwsze podróże, rodziców obawy małe i duże

W swoją pierwszą podróż wyruszyłem samochodem (do Zakopanego), a potem w nosidełku (na Morskie Oko), ale na pierwszy poważny, bo samolotowy wyjazd, musiałem czekać jeszcze miesiąc.