Dokąd mamy Cię zabrać?

Zróbmy sobie święto

Mistrzostwa Europy U-21, które w drugiej połowie czerwca odbędą się na polskich stadionach, to wielka szansa nie tylko dla młodych Polaków, by pokazać się piłkarskiemu światu, ale także dla całego naszego kraju, by znów dać się ponieść piłkarskim emocjom.

5 lat temu wspaniałe piłkarskie święto na polskich boiskach popsuli ci, którzy byli najważniejsi, którzy mieli wygrywać, a tymczasem jedynie pokopali piłkę w fazie grupowej. Teraz ekipa Marcina Dorny może porwać za sobą piłkarską Polskę i sprawić, że futbolem zainteresują się nawet ci, którzy po odpadnięciu w słabym stylu reprezentacji Polski z Euro 2012, nie włączali później telewizora. Teraz kibica sukcesu (albo delikatniej: kibica głodnego sukcesu) można ponownie zachęcić do futbolu. Polskiego futbolu. Tę szansę naprawdę koszmarnie byłoby zmarnować i to zarówno pod względem piłkarskim (tu o sukces wcale łatwo nie będzie, rywale przyjeżdżają piekielnie mocni), jak i marketingowym.

Wielkie granie zacznie się 16 czerwca na stadionach w Kielcach i Lublinie, blisko na spotkanie z przyszłymi gwiazdami światowej piłki będą mieć też kibica na Śląsku i w Krakowie oraz w północnej części kraju. Bilety szczególnie drogie nie są, graczy takich jak Joao Cancelo z Valencii, Ruben Semedo ze Sportingu Lizbona, Diogo Jota z Porto oraz Renato Sanches z Bayernu będzie można zobaczyć już za równowartość kilku euro. I mieć co wspominać przed telewizorami przez najbliższą dekadę, gdy przy wielu meczach Ligi Mistrzów będziemy mogli powiedzieć znajomym: widziałem tego gracza na żywo, wyglądał znakomicie już w 2017 roku.

Formalnie turniej ma w nazwie U-21, ale większość piłkarzy, którzy wychodzą na boiska to nie są młodzieńcy bez kontaktu z seniorską piłką, a gracze ukształtowani, mający za sobą sporo występów w europejskich pucharach, albo przynajmniej w pierwszych drużynach swojego klubu. W mistrzostwach Europy grać mogą piłkarze urodzeni po 1 stycznia 1994 roku, co oznacza, że zobaczymy wielu 22- i 23-latków. Wcześniej wspomniałem tylko o tych z Portugalii, ale przecież Albert Celades powołał prawdziwe gwiazdy, które mają sprawić, że reprezentacja Hiszpanii odzyska utracony przed dwoma laty w Czechach tytuł w tej kategorii. Nie wiadomo od kogo zacząć wymienianie najważniejszych dla niego piłkarzy – do Polski przyjadą przecież pod wodzą specjalisty od ważnych bramek dla Atletico Saula Nigueza, obok którego zagrają Marco Asensio, Gerard Deulofeu, Denis Suarez i Sabin Merino. Świetna pomoc może liczyć na gole Inakiego Williamsa oraz Sandro Ramireza, którzy mają sprawić, że nikt nie będzie narzekał na brak Olivera Torresa i Munira El-Haddadiego.

O tym, czy tylko taka potęga jak Hiszpania jest w stanie poradzić sobie z brakiem tej klasy zawodników, przekonamy się obserwując też innych, w tym Polaków. Marcin Dorna nie będzie mógł skorzystać z usług Arkadiusza Milika oraz Piotra Zielińskiego, ale nawet bez dwóch graczy Napoli dysponuje drużyną wyjątkową. Wszyscy jego wybrańcy regularnie grają w swoich drużynach, wszyscy zdają się mieć świadomość kierunku, w którym podążają. Dawid Kownacki wspomina regularnie, że burzliwy okres młodości ma za sobą i teraz ma przed oczami tylko sukces – ten na Euro, a potem indywidualny, związany z grą w silnej lidze. Dla niego i jego kolegów (może przecież zagrać na skrzydle, bo o miejsce w ataku rywalizowali przecież cały sezon skuteczni w Ekstraklasie Krzysztof Piątek oraz Jarosław Niezgoda) turniej przed oczami polskich kibiców może być prawdziwą katapultą do wielkiej kariery. Próśb o wejściówki dla skautów z całego świata jest przecież przy takich okazjach więcej niż wniosków o akredytacje dziennikarskie.

Gra Polaków, jej styl i wyniki, to warunek konieczny, by polskie Euro U-21 porwało nie tylko fanów piłkarskich, ale także każdego „kibica od święta”. Grupa ze Słowacją, Szwecją i Anglią wygląda ciekawie, bo przecież udało się uniknąć spotkania z potęgami w tej fazie turnieju, a jednak kilku graczy z Premier League można zobaczyć. Zaczynając od defensywy „młodych Lwów”: Pickford w bramce, przed nim Chambers, Holding, Holgate i Stephens – wszystko to piłkarze, którzy w tym sezonie grali regularnie w najciekawszej i najtrudniejszej chyba lidze świata i żadnemu jej kibicowi ich nazwiska obce nie są. Dodajmy jeszcze Chalobaha, Loftus-Cheeka, Ward-Prowse’a oraz Redmonda i zobaczymy, z kim rywalizować przyjdzie Bednarkowi oraz Kędziorze. I kogo będziemy mogli zobaczyć na naszych stadionach… Aż szkoda, że Dele Alli czy Eric Dier oddali już całe serce piłce seniorskiej, choć trzeba się zgodzić z tym, że jeśli młody gracz nie puka do drzwi pierwszej drużyny w wieku 17-18 lat, a potem w niej regularnie nie gra, to… młodym-zdolnym nie jest, jest tylko młodym. Ci, którzy przyjadą do Polski młodymi-zdolnymi też byli, teraz są piekielnie utalentowanymi graczami dużego formatu. A Alli, Dier i inni, nadziejami Anglii na lepsze czasy pierwszego zespołu – podobnie zresztą jak Marcus Rashford.

Osłabieni powołaniami młodzieży do pierwszej drużyny, na Puchar Konfederacji przyjadą  do Polski Niemcy, ale takie nazwiska jak Thilo Kehrer, Jonathan Tah, Max Arnold, Mahmoud Dahoud czy Serge Gnabry wrażenie też robią ogromne.

Od tych nazwisk kibicowi piłkarskiemu może zakręcić się w głowie, tym bardziej, że czerwiec będzie czasem, w którym nie musi wyjeżdżać z Polski, by odwiedzić piłkarskie wesołe miasteczko, Disneyland przyjeżdża do niego. W tym wieku w turniejach Euro U-21 błyszczeli choćby tacy piłkarze, jak Alvaro Morata, Thiago Alcantara, Juan Mata, William Carvalho i Alberto Gilardino a ich kariery rozwijały się błyskawicznie. Oczywiście, w galerii chwały zdarzali się też gracze przeciętni (niczym przed dwoma raty reprezentujący gospodarzy Jan Kliment, który jednym genialnym mecze z hattrickiem zapewnił sobie złotego buta i miejsce w historii), ale… któż broni zaistnieć w ten sposób Polakom? Dobry wpis w CV przyda się i tym, którzy wejdą na bardzo wysoki poziom, jak i tym, których kariera podąży bocznymi torami – tym drugim nawet bardziej, bo przecież na tytule króla strzelców turnieju U-21 można zbudować cała karierę, chętny na takiego gracza znajdzie się zawsze. Pozostaje to tylko kwestią tego, w jak egzotycznej lidze, ale to już zupełnie inna kwestia…

Wielkie piłkarskie święto jest tuż za progiem, już puka do naszych drzwi. Nie zmarnujmy jego potencjału, zróbmy wszystko, by niczego nie żałować tak z piłkarskiego, jak i marketingowego punktu widzenia. Tylu gwiazd europejskiej piłki w krótkim czasie na polskich boiskach prędko nie zobaczymy, popatrzmy na nich na żywo, z wysokości trybun. I trzymajmy kciuki za reprezentację Marcina Dorny, ze wsparciem kibiców mogą godnie im się za doping odwdzięczyć.