Dokąd mamy Cię zabrać?

Tag: podróże z dziećmi

Tatry z dzieckiem w plecaku, czyli rodzinnie na górskim szlaku

Z dzieckiem w Tatry? Jak najszybciej, w każdym wieku. I o każdej porze roku.

Oczami dziecka pierwsze podróże, rodziców obawy małe i duże

W swoją pierwszą podróż wyruszyłem samochodem (do Zakopanego), a potem w nosidełku (na Morskie Oko), ale na pierwszy poważny, bo samolotowy wyjazd, musiałem czekać jeszcze miesiąc.

Lego, pingwiny i dzikie zwierzęta, Dubaj na zawsze zapamiętam

Po dwutygodniowym wyjeździe do Dubaju sam nie wiem, co podobało mi się bardziej – loty samolotem, pływanie w basenie, tygrysy, żyrafy i hieny w zoo

Parki rozrywki i inne atrakcje, ważne na mapie Dubaju stacje

Ciężko nam wybrać najbardziej godne polecenia miejsce w Dubaju, nawet gdy oglądamy teraz na zdjęciach główne atrakcje za plecami naszych uśmiechniętych od ucha do ucha dzieciaków.

Dubaj ma także dziwne atrakcje, czyli rzut oka na komunikację

Dziurawiące niebo wieżowce, luksusowe hotele, najefektowniejsze na świecie centra handlowe, wysokie temperatury...

Austria mniej znana i mało odkryta, górami i jeziorami dziecko przywita

Jezioro Fuschl? Jezioro Wolfgang? Jezioro Mond? Nie brzmią specjalnie znajomo, prawda? Warto to zmienić, bo kochana przez polskich turystów bardziej z powodu doskonałych miejsc na narty Austria, ma sporo do zaoferowania również latem. Region Salzkammergut po prostu urzeka, oferując piękne góry i otoczone nimi krystalicznie czyste jeziora, tak malownicze, że nawet nasze malutkie dzieci raz po raz powtarzały: „Pięknie tu jest” - o tym trochę więcej opowiedzą Żywek i Nela, w swojej zakładce Oczami ŻŻywka i Neli.

Kolejką jedziemy w chmury, bo w Austrii jeziora najlepiej widać z góry.

Nela chciała jechać na szczyt wysokiej góry takim czerwonym wagonikiem, a ja żółtym, więc rodzice ustalili, że podjedziemy tym, który pierwszy zjedzie z takiego ogromnego koła, na którym wagoniki zawracają, a potem wrócimy na dół takim w innym kolorze. Wjechaliśmy więc żółtym, choć ze środka akurat wcale nie było tego widać. Gdy już pan zamknął za naszą czwórką drzwi na specjalny zamek i popchnął nasz wagonik na taką bardzo grubą metalową linę (tata pokazał nam ją po drodze, kawałek wisiał na ścianie, bardziej przypominała szynę niż sznur) wcale się nie baliśmy. Patrzyliśmy za to wokół i było bardzo pięknie – widzieliśmy i jeziora, i góry, i ludzi schodzących ze szczytu, a nawet dwie koparki, których wcześniej nie zauważyłem z dołu. Naprawdę fajnie się jechało.


Wenecja z dziećmi, czyli tramwaj na wodzie, gondole i inne łodzie.

Rodzice byli Wenecją zachwyceni tak samo jak my, mostami też, ale tymi ostatnimi jakby coraz mniej. Gdy drugiego dnia szliśmy przez miasto z wózkiem - bo byliśmy już z Nelą zmęczeni i woleliśmy podziwiać wszystko właśnie z wózeczka, żeby nóżki nie bolały – trochę ich te mosty zmęczyły. Tata śmiał się, że te ponad 300 przejść nad kanałami (chyba o tylu mówił, ale ja liczę tylko do pięciu, więc nie wiem dokładnie. Ale była to duża liczba, większa niż pięć) zbudowano wbrew ludziom z dziećmi: bo na każdą kładkę trzeba było wejść po schodkach i zejść z drugiej strony, a z wózkiem nie jest to takie proste, nawet gdy ja w tym czasie wysiadam. Dziwię się trochę rodzicom – mogli wziąć plecaki, w których czasem nas noszą, byłoby łatwiej. Nie wiedzieli o tych mostach, czy co?

Mieć czy nie mieć Twoja sprawa, bycie ojcem - nie zabawa

Tak, moment w którym zostajesz ojcem jest najpiękniejszym momentem w życiu. Potem jednak często pięknie nie jest, warto o tym pamiętać, zamiast pisać kolejny ckliwy tekst: doba drastycznie się skraca, czasu dla kumpli jest coraz najmniej, a tego dla siebie i na książki trzeba szukać bladym świtem lub późną nocą. Wspominałem o tym, że chwilę dla swojego związku, którego dzieci są owocem, znaleźć też niełatwo?

O Wenecji prawdy i mity, odkryj tu każdy zakątek ukryty

Zaśmiejcie się w twarz każdemu, kto będzie twierdził, że Wenecja jest przereklamowana i że warto tam zajrzeć tylko na chwilę – by powiedzieć, że się było i widziało - a potem uciekać od tego gigantycznego tłumu turystów. Odejść od głównych szlaków na pewno trzeba, ale niekoniecznie bardzo daleko. Wenecja z dala od głównego nurtu Canal Grande jest fascynująca i absolutnie wyjątkowa.

Wenecja jest przereklamowana.

W Wenecji ciężko złapać oddech, bo jak nie tłum wokół ciebie, to nieprzyjemny zapach z kanałów. Ogólnie – wątpliwa przyjemność.

Wenecję zobaczyć wypada, bo to słynne miasto, ale zostawać tam dłużej nie ma sensu.

Wenecję zobaczyć warto, bo tonie, a w ogóle to niebawem władze miasta mogą ograniczyć liczbę turystów wpuszczanych każdego dnia do miasta, a przynajmniej w najbardziej oblegane rejony.

George Clooney się nie myli, Como warte każdej chwili

Piękne jezioro otoczone urokliwymi miasteczkami i mniejszymi lub większymi górami, efektowne widoki i spokojne tempo życia – Lago di Como ma naprawdę dużo do zaoferowania turystom. Nic dziwnego, że właśnie tutaj, na zachodnim brzegu jeziora, kupił willę George Clooney, a jego posiadłość stała się jedną z chętnie, odwiedzanych przez amerykańskich przyjaciół aktora.

Jezioro Maggiore to perła natury, tu w beczce pojedziesz w chmury

Będąc nad Lago Maggiore wycieczki w górę przegapić jednak nie można, choćby dlatego, by znaleźć się naprawdę „nad”. Nad całym miasteczkiem i drugim co do wielkości jeziorem Włoch, a zarazem największym, którego choć część należy do Szwajcarii.

 A na Sasso del Ferro, ponad 1000 metrów nad Laveno-Mombello (piękna nazwa dla miasta, nieprawdaż? Muzyka dla uszu, sama w sobie będąca obietnicą przygody…) trudno się zebrać, by wracać na dół. Widoki wręcz powalają na kolana i to w każdą stronę.

Dziecko w restauracji i oglądanie bajek, telefon przy stole bardzo się przydaje

Dziecko w restauracji siedzi przy stoliku i ogląda na tablecie lub telefonie bajkę. Wasze pierwsze wrażenie? Coś nie tak z tą rodziną? Jak tak można? To zupełnie niewychowawcze? Rodzice idą po najniższej linii oporu? Nie radzą sobie z wychowaniem? A może jednak odczuwacie wyrozumiałość i zrozumienie dla całego towrzystwa przy stoliku obok?

Na wstępie wypada się przyznać i uderzyć w pierś – nie mając dzieci zaliczaliśmy się oboje do grupy, która zadaje sobie wszystkie powyższe pytania z wyjątkiem ostatniego. W ogóle zastanawialiśmy się, czy dziecko w restauracji to dobry pomysł. Na jedzeniu się za długo nie skupi, biegając między stolikami nie wpłynie na komfort innych klientów, rodzic też będzie miał trudności, by delektować się posiłkiem. Same minusy, prawda? Dużo prościej o takie wnioski niż o empatię względem momentami zawstydzonych, momentami zrezygnowanych i krótkimi tylko chwilami odprężonych rodziców. Refleksja typu: „Mają więc z dzieckiem w domu siedzieć?” przychodzi też raczej dość później. Czasami wręcz bardzo późno, dopiero gdy sami znajdziemy się w sytuacji opisywanych rodziców z dzieckiem w restauracji...

Uwaga, uwaga, dobre dla dzieci Kraków i Praga

Rodzice zastanawiali się, czy Kraków to dobremiejsce na wyprawę z dziećmi i czy Praga z dzieckiem to dobry pomysł. My ichczasem nie rozumiemy – przecież było wiadomo od początku, że tak lubimyrodzinne podróże, że wszystkie nam się spodobają. A rodzinne zwiedzanie jestnajfajniejsze.

Kochamy góry, morza i jeziora, ale lubimy teżduże miasta, bo w dużych miastach dużo się dzieje. I są lody. Dużo lodów, gdzietylko się spojrzy. Jak jesteśmy grzeczni, to rodzice chętnie kupują nam mojeulubione truskawkowe i te różowe, które wybiera Nela, a wtedy możemy spokojnieszukać dalszych atrakcji. Ostatnio największymi były zamki, dlatego szukaliśmysmoków i ich śladów. Bo jak jest zamek, to musi gdzieś obok być jakiś smok,prawda?

Zostawcie dzieci w domu, o ekscesach w podróży nie mówcie nikomu

Pierwszy szok przeżyliśmy pakując się na wyjazd: dzień powszedni, my oboje w domu, dwoje dzieci w przedszkolu. Łapaliśmy się na rozmowach szeptem, jakbyśmy mieli zakodowane, że skoro jest cisza, to dzieci na pewno śpią… Potem wyjazd i ściskanie w dołku – co będzie, jak wrócą, a w domu zastaną tylko dziadków? W drodze na lotnisko dziesiątki myśli – jak zasną bez choćby jednego rodzica, skoro wcześniej się to nie zdarzało? Czy rano nie będą w szoku, że budzi je babcia a nie tata z mamą? A jeśli zaczną płakać, a my nie damy rady wrócić, będąc kilka tysięcy kilometrów dalej?

Szlak dla dzieci? Test charakteru. Tatry dostępne jednak dla wielu

Czy jechać z dzieckiem w Tatry? Gdzie ruszyćna szlak, by nie zmęczyć siebie i naszych małych towarzyszy? Jak sprawić, byten pobyt był przyjemny tak dla dzieci, jak dla rodziców? Jak unikać tłumów? Towszystko pytania ważne i dość często zadawane – sami je sobie stawialiśmy przedpierwszym wyjazdem do Zakopanego. Teraz, po kilku już pobytach z dziećmi wTatrach, zerkamy regularnie w kalendarz i zastanawiamy się, kiedy pojawi się kolejnaszansa, by choćby na kilka dni ruszyć na południe. I nie należymy do tych,którzy są w stanie czekać pięć i pół godziny na wjazd na Kasprowy kolejką – asą tacy, naprawdę. Szlaki tatrzańskie są dla zapalonych turystów, ale niebrakuje też szlaków, idealnych dla tych, którzy w Tatry przyjechali z dzieckiem.