Dokąd mamy Cię zabrać?

Najbardziej luksusowy hotel świata, Burj Al Arab, czyli Żagiel w Dubaju, od środka. Co tak naprawdę nas w nim spotka

Jak dostać się do Burj Al Arab? Najprościej zamówić pokój, ale ponieważ Burj Al Arab jest uważany za najbardziej luksusowy hotel świata i należy do tych najdroższych i nawet wynajęcie najmniejszego apartamentu - dwupoziomowego, 169 m2 – może stanowić wyzwanie dla każdej kieszeni. Nasz „bilet wstępu” kosztował 220 dirhamów od osoby, a rezerwację przy stoliku Sahn Eddar Lobby Bar zapewnił deser o nazwie Sweet Indulgence, zawierający pozycję o nazwie „Gold Capuccino 24K”. Tak, piliśmy złote cappuccino z domieszką 24-karatowego złota i jedliśmy ciastko posypane złotem, ale… ich smak nas nie powalił. W pamięci pozostanie nam na długo to, co zobaczyliśmy ponad 200 metrów powyżej lobby, zwiedzając wszystkie zakamarki hotelu – także te, gdzie żadna wycieczka wstępu nie ma. Wchodząc do najwyższego atrium świata i tak zobaczysz dużo: możesz nawet zrobić zakupy w miejscowych sklepach (choć ceny, delikatnie mówiąc, niskie nie są) i podziwiać sporo widoków, poczuć smak luksusu z najwyższej półki i dotknąć – na każdym kroku - najdroższego włoskiego marmuru Statuario, którego ściągnięto tu setki ton, a z którego najsłynniejsze dzieła tworzył Michał Anioł. Możesz nawet zobaczyć, jak co kilkadziesiąt minut posyła w górę wysoki na ponad 30 metrów słup wody umiejscowiona w środku atrium fontanna. Samo pierwsze piętro stwarza ogromne możliwości i wręcz fascynuje, nawet delikatnym złotym kiczem.

Uwaga, uwaga, dobre dla dzieci Kraków i Praga

Rodzice zastanawiali się, czy Kraków to dobremiejsce na wyprawę z dziećmi i czy Praga z dzieckiem to dobry pomysł. My ichczasem nie rozumiemy – przecież było wiadomo od początku, że tak lubimyrodzinne podróże, że wszystkie nam się spodobają. A rodzinne zwiedzanie jestnajfajniejsze.

Kochamy góry, morza i jeziora, ale lubimy teżduże miasta, bo w dużych miastach dużo się dzieje. I są lody. Dużo lodów, gdzietylko się spojrzy. Jak jesteśmy grzeczni, to rodzice chętnie kupują nam mojeulubione truskawkowe i te różowe, które wybiera Nela, a wtedy możemy spokojnieszukać dalszych atrakcji. Ostatnio największymi były zamki, dlatego szukaliśmysmoków i ich śladów. Bo jak jest zamek, to musi gdzieś obok być jakiś smok,prawda?

Tanie loty, okazje, hotele, czyli jak podróżować, płacąc niewiele

Na pytanie, czy jechać gdzieś z biurem podróży, czy też o cały pobyt zadbać indywidualnie, odpowiadamy bez wahania: nikt nie zaplanuje Wam waszych wakacji lepiej niż Wy sami. A już na pewno nikt nie zrobi tego w korzystniejszej cenie, bo przecież cele pośredników – poza tym, by wypoczynek się udał - są dokładnie odwrotne niż Wasze, zakładające zmniejszenie, a nie powiększenie wydatków. Oto kilka prostych trików i wskazówek, jak podrózować tanio, mając z tego maksimum przyjemności.

Dziecko w restauracji i oglądanie bajek, telefon przy stole bardzo się przydaje

Dziecko w restauracji siedzi przy stoliku i ogląda na tablecie lub telefonie bajkę. Wasze pierwsze wrażenie? Coś nie tak z tą rodziną? Jak tak można? To zupełnie niewychowawcze? Rodzice idą po najniższej linii oporu? Nie radzą sobie z wychowaniem? A może jednak odczuwacie wyrozumiałość i zrozumienie dla całego towrzystwa przy stoliku obok?

Na wstępie wypada się przyznać i uderzyć w pierś – nie mając dzieci zaliczaliśmy się oboje do grupy, która zadaje sobie wszystkie powyższe pytania z wyjątkiem ostatniego. W ogóle zastanawialiśmy się, czy dziecko w restauracji to dobry pomysł. Na jedzeniu się za długo nie skupi, biegając między stolikami nie wpłynie na komfort innych klientów, rodzic też będzie miał trudności, by delektować się posiłkiem. Same minusy, prawda? Dużo prościej o takie wnioski niż o empatię względem momentami zawstydzonych, momentami zrezygnowanych i krótkimi tylko chwilami odprężonych rodziców. Refleksja typu: „Mają więc z dzieckiem w domu siedzieć?” przychodzi też raczej dość później. Czasami wręcz bardzo późno, dopiero gdy sami znajdziemy się w sytuacji opisywanych rodziców z dzieckiem w restauracji...

Typowy Janusz nad polskim morzem – o mój Boże!

Łatwo wylegiwać się na prywatnej plaży ekskluzywnego hotelu w Sopocie, drinki lub piwo zamawiać u kelnera i cieszyć się leżakiem pod wielkim parasolem. Jeśli jednak szukasz mocnych wrażeń polecamy mniejsze miejscowości, w których i Ty możesz zostać Januszem. My spróbowaliśmy swoich sił.

Czego nie robi się dla Czytelników naszego bloga...Gdy okazało się, że w okresie wakacyjnym mała i niezbyt popularna miejscowość nad Bałtykiem wcale nie oznacza dzikiej plaży pośród fal, postanowiliśmy wcielić się w typowego polskiego turystę – w zamyśle mocno przejaskrawionego, a z każdym kwadransem naszej próby po prostu coraz bardziej realnego.

Jezioro Maggiore to perła natury, tu w beczce pojedziesz w chmury

Będąc nad Lago Maggiore wycieczki w górę przegapić jednak nie można, choćby dlatego, by znaleźć się naprawdę „nad”. Nad całym miasteczkiem i drugim co do wielkości jeziorem Włoch, a zarazem największym, którego choć część należy do Szwajcarii.

 A na Sasso del Ferro, ponad 1000 metrów nad Laveno-Mombello (piękna nazwa dla miasta, nieprawdaż? Muzyka dla uszu, sama w sobie będąca obietnicą przygody…) trudno się zebrać, by wracać na dół. Widoki wręcz powalają na kolana i to w każdą stronę.

George Clooney się nie myli, Como warte każdej chwili

Piękne jezioro otoczone urokliwymi miasteczkami i mniejszymi lub większymi górami, efektowne widoki i spokojne tempo życia – Lago di Como ma naprawdę dużo do zaoferowania turystom. Nic dziwnego, że właśnie tutaj, na zachodnim brzegu jeziora, kupił willę George Clooney, a jego posiadłość stała się jedną z chętnie, odwiedzanych przez amerykańskich przyjaciół aktora.

O Wenecji prawdy i mity, odkryj tu każdy zakątek ukryty

Zaśmiejcie się w twarz każdemu, kto będzie twierdził, że Wenecja jest przereklamowana i że warto tam zajrzeć tylko na chwilę – by powiedzieć, że się było i widziało - a potem uciekać od tego gigantycznego tłumu turystów. Odejść od głównych szlaków na pewno trzeba, ale niekoniecznie bardzo daleko. Wenecja z dala od głównego nurtu Canal Grande jest fascynująca i absolutnie wyjątkowa.

Wenecja jest przereklamowana.

W Wenecji ciężko złapać oddech, bo jak nie tłum wokół ciebie, to nieprzyjemny zapach z kanałów. Ogólnie – wątpliwa przyjemność.

Wenecję zobaczyć wypada, bo to słynne miasto, ale zostawać tam dłużej nie ma sensu.

Wenecję zobaczyć warto, bo tonie, a w ogóle to niebawem władze miasta mogą ograniczyć liczbę turystów wpuszczanych każdego dnia do miasta, a przynajmniej w najbardziej oblegane rejony.

Mieć czy nie mieć Twoja sprawa, bycie ojcem - nie zabawa

Tak, moment w którym zostajesz ojcem jest najpiękniejszym momentem w życiu. Potem jednak często pięknie nie jest, warto o tym pamiętać, zamiast pisać kolejny ckliwy tekst: doba drastycznie się skraca, czasu dla kumpli jest coraz najmniej, a tego dla siebie i na książki trzeba szukać bladym świtem lub późną nocą. Wspominałem o tym, że chwilę dla swojego związku, którego dzieci są owocem, znaleźć też niełatwo?

Wenecja z dziećmi, czyli tramwaj na wodzie, gondole i inne łodzie.

Rodzice byli Wenecją zachwyceni tak samo jak my, mostami też, ale tymi ostatnimi jakby coraz mniej. Gdy drugiego dnia szliśmy przez miasto z wózkiem - bo byliśmy już z Nelą zmęczeni i woleliśmy podziwiać wszystko właśnie z wózeczka, żeby nóżki nie bolały – trochę ich te mosty zmęczyły. Tata śmiał się, że te ponad 300 przejść nad kanałami (chyba o tylu mówił, ale ja liczę tylko do pięciu, więc nie wiem dokładnie. Ale była to duża liczba, większa niż pięć) zbudowano wbrew ludziom z dziećmi: bo na każdą kładkę trzeba było wejść po schodkach i zejść z drugiej strony, a z wózkiem nie jest to takie proste, nawet gdy ja w tym czasie wysiadam. Dziwię się trochę rodzicom – mogli wziąć plecaki, w których czasem nas noszą, byłoby łatwiej. Nie wiedzieli o tych mostach, czy co?