Dokąd mamy Cię zabrać?

Tatry z dzieckiem w plecaku, czyli rodzinnie na górskim szlaku

Z dzieckiem w Tatry? Jak najszybciej, w każdym wieku. I o każdej porze roku. Żywek, choć wydaje się to nierealne, swoje zdjęcia w wieku 9 miesięcy nad Morskim Okiem uznaje za ulubione a zasłyszane historie, co wtedy robił w Zakopanem opowiada juz jak swoje. Przeżycia z wędrówki przez Świstówkę w plecaku są już jednak jego własnymi – byliśmy bardziej niż zaskoczeni, gdy nagle, po paru miesiącach, zaczął opowiadać, że „Tata szybko go niósł i wolał iśc na plecach Taty niż jechać konikiem, którego trochę sie obawiał” (a naprawde trochę się bał!). Pytania, kiedy znowu pojedziemy w góry pojawiaja się regularnie, podobnie jak rozmowy dzieci – bo Nela już dobrze wie, że gdy byliśmy tam ostatnio, ona była w brzuszku u Mamy, a Żywek jadł pomidorową w Dolinie Pięciu Stawów.

Żelek całe życie wolał Bieszczady, bylismy tam wspólnie kilka razy, a on przeszedł je z kolegami wzdłuż i wszerz kilka razy, jeżdżąc z Łodzi nawet na weekend, albo wręcz na noc sylwestrową. Rekordy to wyjazd pociągiem do Zagórza o 21.45 30 grudnia, przyjazd o 9 rano, potem Cisna o 12 w południe, kilka spotkań ze znajomymi, Bacówka pod Jaworcem w godz. 19-21, Bacówka pod Honem od 22.30 do 11 rano i powrót pociągiem Zagórz – Łódź od 16.45 do 7. Można? Można.

Oczywiście takie historie to już tylko wspomnienie, teraz warunki i przygotowanie muszą być inne. Plecaka nie pakuje się na dwa dni i nie wsiada pociąg, a zapełnia bagażnik samochodu, wrzucając tam specjalne nosidło, typu plecak. To ostatnie jest absolutną podstawą przy wyprawie w góry z dzieckiem poniżej 25 kilo wagi – jeśli oczywiście chce się z nim pochodzić po górach, a nie tylko wjechać na Morskie Oko. Wtedy wystarcza wózek (na który też zresztą w bagażniku zabraknąć nie może. Idealne miejsce do odpoczynku i do krótkiej drzemki dla dziecka, ratunek w sytuacji, gdy to słania się na nogach po lub na spacerze, albo po prostu woli podziwiać widoki z pozycji siedzącej).

Ten wózek można spokojnie pchać przed sobą na Krupówkach lub na Gubałówce (z wprowadzeniem go gratis do wagonika kolejki nie ma problemu), mozna też dopchnąć na Morskie Oko – choć my osobiście polecamy miękkie nosidełko, jakie widać na zdjęciu, dla młodszych dzieci lub konkretny plecak, gdy dziecko jest starsze i potrzebuje więcej miejsca oraz swobody ruchu. Oczywiście wymaga to pewnej siły, ale czyż może być milszy ciężar niż ten własnego dziecka, które na dodatek od czasu do czasu wpada na pomysł, by złapać cię za ucho lub pogładzić po głowie?

Na trasę z Palenicy Białczańskiej (parking pod Morskim Okiem) do Doliny Pięciu Stawów, a potem przez Świstówkę do Morskiego radzimy zaopatrywać się, jak na normalną górską wyprawę i mierzyć siły na zamiary, ale jesli ktoś chodził po górach sam, da sobie radę z młodym towarzystwem. Pakujecie się tak, jak samemu (latarka, kurtka przeciwdesczowa, ciepłe ciuchy, czapka od słońca i ciepła, jeśli nie idziemy latem, termos z herbatą, naładowany telefon, mapa, jedzenie, termos...) plus ubranka i jedzenie dla dziecka, jeśli schroniskowego jedzenia jeszcze nie przyjmuje. Idziecie spokojniej, bo jednak plecak ma delikatną zawartość, ale widoki pochłaniacie tak samo, jak wtedy, gdy szliście z ekipą ze studenckiej grupy a jedyną troską było to, czy piwo w schronisku nie będzie za ciepłe. Owszem, Rysy musza jeszcze poczekać i to mimo tak dogodnie położonej toalety, ale wiele tras stoi przed młodymi rodzicami otworem.

Zimą też jest fajnie. UWAGA: NIE MA SENSU KUPOWAĆ NART DLA DZIECKA. Wiemy, że wiele osób nie chce wypożyczać nic dla maluszków, by te miały coś swojego, ale to naprawdę nie ma sensu. Żelek pisze to jako narciarz z 39-letnim stażem (Tata przypiął mu narty gdy miał 15 miesięcy) i jako tata ze stażem ponad 39-miesięcznym. Żywek narty przypiął jak tata, gdy miał 15 miesięcy i był zachwycony, ale lepiej poczekać chyba z pierwszymi lekcjami aż dziecko skończy przynajmniej dwa lata. Generalnie trzy, ale... niech próbują! Takie jest wszak nasze podejście – żałuje się tylko to, czego się nie zrobiło, trzeba działać.

Dlatego dzieci do specjalnych nosideł - plecaków, a plecaki na nasze ramiona. A potem naprzód – witaj Przygodo!