Dokąd mamy Cię zabrać?

Tanie loty, okazje, hotele, czyli jak podróżować, płacąc niewiele

Na pytanie, czy jechać gdzieś z biurem podróży, czy też o cały pobyt zadbać indywidualnie, odpowiadamy bez wahania: nikt nie zaplanuje Waszych wakacji lepiej niż Wy sami. A już na pewno nikt nie zrobi tego w korzystniejszej cenie, bo przecież cele pośredników – poza tym, by wypoczynek się udał - są dokładnie odwrotne niż Wasze, zakładające zmniejszenie, a nie powiększenie wydatków. Oto kilka prostych trików i wskazówek, jak podrózować tanio, mając z tego maksimum przyjemności.

Owszem, mając nieograniczony budżet i gigantyczne obawy przed planowaniem czegoś na własną rękę, nie warto robić tego na siłę. I tak warto jednak przeczytać ten tekst, choćby z czystej ciekawości. Ktoś przekonywał nas kiedyś, że odbył fantastyczną podróż po Peru – dwa tygodnie, dobre hotele, dużo atrakcji, a wszystko to za 12 tysięcy złotych. Okazyjnie, łącznie z przelotem! Szybko okazało się, że realnie, odejmując czas podróży, na miejscu spędził 11 dni - wyjazd zaczynał się bowiem spotkaniem grupy na Okęciu, a ostatnim punktem planu było lądowanie w Polsce. Główne atrakcje właściwie tylko „liznął”, a najbardziej zapamiętał ból kości i autous, w którym spędził najwięcej czasu. My, podróżując rok później po znacznie bardziej rozbudowanej trasie (zawadzając nawet, spontanicznie podejmując decyzję z dnia na dzień, o Boliwię!), przez trzy tygodnie, wydaliśmy tyle samo, ale na dwie osoby i to wcale nie oszczędzając, a żyjąc na wysokim turystycznym poziomie. To tylko pokazuje, jak wiele oddajemy pośrednikom i – co najgorsze – z jak wielu wrażeń wtedy rezygnujemy. Chyba, że korzystamy z usług małych agencji turystycznych prowadzonych przez pasjonatów i wraz nami jeżdżących – to jest często świetna opcja dla tych, dla których przeszkodą jest brak czasu lub kreatywności, a nie chęć oszczędności. My pokażemy, jak oszczędzać w podróży pieniądze, zyskując masę wspaniałych wrażeń.

Nie jest sztuką kupić wycieczkę w biurze podróży, albo zarezerwować lot i hotel po rynkowej cenie. Trzy kliknięcia i gotowe, bilety na mailu. Nam zdarzyło się to tylko raz, gdy lecieliśmy do Grecji z 9-miesięcznym Żywkiem i – jak okazało się już po wykupieniu wyjazdu – z będącą dwunasty tydzień w brzuchu Mamy Nelą. Wówczas priorytetem było dla nas poczucie bezpieczeństwa oraz opieka rezydenta na miejscu i związane z tym poczucie bezpieczeństwa. Wtedy też dużo jednak nie zapłaciliśmy, rezerwując wyjazd znacznie wcześniej (nie o tym jest ten tekst, ale w takich sytuacjach warto mieć zaufanego przedstawiciela biura podróży, który często służbowo odwiedził wiele hoteli i wie, co polecić, a także doradzi, co może być dostępne tuż przed wyjazdem w opcji „last minute”, a co sprzedaje zawsze momentalnie, jak „first minute”). Wspomniane dwa tygodnie na Skiathos na początku czerwca kosztowały nas w sumie 3200 zł (przelot, dobry hotel z basenem i śniadaniami oraz łóżeczkiem dla dziecka) .

Poza tym jedynym przypadkiem wakacje zawsze organizujemy sobie na własną rękę. Bilet na wspomniany wyjazd do Peru kosztował nas 1200 zł za osobę, plus 600 złotych za... przeloty Warszawa-Barcelona i Paryż-Warszawa. Spontaniczna, szybka decyzja o skorzystaniu z oferty na trasie Barcelona – Lima – Paryż (błędu systemu? Do dziś nie wiemy, ale działała tylko ta kombinacja i to przy zakupie biletów przez słowackiego pośrednika...) okazała się w ogóle początkiem nie planowanej wcześniej wyprawy, a konieczność dokupienia dolotów dała szansę spędzenia kilku dni w Hiszpanii i stolicy Francji.

Również Tanzanię udało nam się odwiedzić płacąc za lot około 40 procent przeciętnej ceny, kombinując z lotami przez Addis Abebę i Kair (egipskie linie bardzo miło nas zaskoczyły). A na przełomie stycznia i lutego tego roku odpoczywaliśmy w Dubaju, płacąc za lot 600 zł za osobę – za czarter do sąsiedniego emiratu Fujaira - plus 500 złotych za całą rodzinę za taksówki w obie strony.

Jak zatem szukać tych tanich lotów i jak to właściwie funkcjonuje? Nie ma jednej złotej zasady, która zawsze działa. Wiele zależy od tego czy planujemy lot z wyprzedzeniem, czy liczymy na totalny „last minute”; czy mamy wybrany kierunek, w który chcemy się udać, czy jest kilka potencjalnych celów w różnych częściach świata. Najłatwiej jest oczywiście wtedy, kiedy jesteśmy elastyczni co do terminu i kierunku wyjazdu, choć inne opcje też są do zrobienia.

Jeśli wszystko Wam jedno dokąd jedziecie i po prostu czekacie na okazję last minute, wystarczy śledzić aktualny rozkład lotów czarterowych na stronie biur podróży TUI i Rainbow (www.biletyczarterowe.r.pl/ oraz www.tui.pl, w opcjach wyszukiwania wybieramy „bilety czarterowe”). Dziś na przykład na stronie TUI są dostępne bilety lotnicze Z DUŻYM BAGAŻEM (brak ukrytych kosztów, kluczowa sprawa!) np. na Korfu i Rodos za 399 zł, na Cypr za 409 zł i na Sycylię za 449 zł, czy też Wyspy Kanaryjskie i Teneryfę za 500 zł, do Portugalii i Algarve za 489 zł, czy na Sardynię za 499 zł. Na stronie Rainbow też jest kilka opcji wylotów do Grecji – Kavala za 299 zł, Saloniki i Kos za 320 zł, Kreta za 355 zł. To naprawdę dobre, wakacyjne ceny. Oferty na stronie Rainbow zmieniają się zresztą codziennie i planując podróż warto śledzieć to niemal non stop i czasem zadzwonić do biura, czy zostało jeszcze dużo biletów na upatrzony czarter. Gdy sporo – jest nadzieja, że cena zostanie obniżona. Dwa dni temu można było na przykład upolować Bali (Denpasar) za fenomenalne 1500 zł.

Warto oczywiście śledzić również tanie linie Ryanair oraz WizzAir (tak, wiemy, też nie lubimy. I też czasem jednak korzystamy). Dziś na przykład obydwie linie mają promocję 20%. Tu jednak należy pamiętać, że bilet bardzo tani jest tylko pozornie - jeśli lecimy z dziećmi i potrzebujemy zabrać duży bagaż, linia doliczy nam dodatkową opłatę, skasuje nas także za możliwość siedzenia obok siebie i jeszcze za kilka innych historii. Miejmy też na uwadze, że Ryanair lata tylko i wyłącznie z oddalonego od Warszawy lotniska w Modlinie a lotniska docelowe w poszczególnych krajach, na których lądują samoloty tanich linii też są najczęściej oddalone od dużych miast - np. Luton, gdy lecimy do Londynu, Traviso, kiedy wybieramy się do Wenecji, czy Girona, gdy lecimy do Barcelony (choć w Gironie warto akurat spędzić miły wieczór po wylądowaniu, urocze miasteczko). Tu również dochodzą nam dodatkowe koszty transferu plus oczywiście czas, który tracimy na przemieszczanie się. Podróżując z dziećmi raczej to odpuszczamy, choć są oferty warte uwagi np. włoska Piza za 170 zł w październiku (wtedy jest tam naprawdę przepięknie), Mediolan za 130 zł (skąd mamy już naprawdę blisko do Como czy Maggiore - opis tych regionów znajdziecie na naszym blogu), Izrael (Eilat) za niespełna 150 zł w listopadzie (gdy u nas dni są krótkie i jest zimno, tam czeka na nas bardzo przyjemna temperatura do zwiedzania), czy Rzym za 200 zł i wiele innych.

Naszym zdaniem najwięcej opcji i inspiracji pojawia się na stronach www.fly4free.pl oraz www.mlecznepodroze.pl . Tutaj dość często znajdziemy informacje np. o błędach systemowych linii lotniczych, wówczas jest możliwość zakupienia biletu w naprawdę okazyjnej cenie. Kiedyś hitem była Japonia za jednego centa (działała, linie wzięły odpowiedzialność za pomyłkę). Wczoraj była dostępna ofeta do Chin za 655 zł (ze Szwajcarii, ale i tak bardzo opłaca się dokupić dolot lub jakoś tam dojechać). Warto polubić na Facebooku tego typu profile i ustawić powiadomienia w telefonie, bo często liczba takich ofert jest ograniczona i decyzję trzeba podjąć w kilka minut. My np. informację na temat tanich biletów do Peru znaleźlismy właśnie na Fly4free.

Warto też obserwować linie czarterowe, takie jak Small Planet i EnterAir, które bezpośrednio sprzedają „końcówki biletów” w dużo niższych cenach (www.smallplanet.aero , www.enterair.pl ). Tutaj możemy utrafić bilety chociażby na Rodos czy Kretę za niespełna 400 zł z dużym bagażem.

Regularne promocje prowadzą też często duże linie lotnicze, a w Polsce popularna jest cotygodniowa „Szalona Środa” na www.lot.com . Dziś np. są dostępne loty do Czarnogóry (Podgorica) za 349 zł czy Kijowa za 290 zł. Piękny Kijów to doskonała opcja na weekendowy citybreak (ceny tam ucieszą każdego turystę), a po wylądowaniu w niezbyt ładnej Podgoricy od cudownych Budwy i Kotoru dzieli nas już tylko kilkadziesiąt minut jazdy ultramalowniczą trasą przez góry. My właśnie w „Szaloną Środę” dokupiliśmy sobie doloty do i z Kairu, lecąc do Tanzanii.

Warto też zapamiętać adresy wyszukiwarek lotów wszystkich linii lotniczych z całego świata – nasze ulubione to www.skyscanner.pl , www.expedia.ie i www.kayak.com . Wiele opcji wyszukiwania pozwala zobaczyć np. w jakim miesiącu, czy dniu loty są najtańsze, możemy też sobie pokombinować z miejscami wylotów oraz przylotów, sprawdzając, skąd są dostępne najtańsze opcje.

Załóżmy, że mamy już lot. Teraz przed nami kolejne wyzwanie – hotel. Gdy wiemy, w jakie dni są czartery do naszej pożądanej destynacji rezerwujemy sobie hotel – koniecznie z możliwością bezpłatnej anulacji bądź zmiany rezerwacji. Jeśli np. wiemy, że TUI lata na Kretę w niedzielę a Rainbow w środę, to hotel bukujemy z zapasem. Na wszelki wypadek, w zależności, u której firmy uda nam się upolować bilety. Hotel zresztą jesteśmy w stanie sobie dopasować nawet w ostatniej chwili, tyle że nie zawsze ten, który był jedynką na naszej liście życzeń, stąd wcześniejsza rezerwacja tego najlepszego. Obserwujemy oczywiście regularnie ceny. Pamiętajmy też, że zawsze można zadzwonić i zapytać, ile jest jeszcze dostępnych pokoi. Ważne jest też, by być członkiem programu lojalnościowego – np. booking.com pokazuje nam wtedy oferty 15% tańsze od standardowych cen. Wystarczy się zarejestrować i założyć sobie konto.

Owszem wymaga to więcej wysiłku, ale nie aż tak dużo, a przy każdej rezerwacji oszczędza się potem nie tylko pieniądze, ale i czas. Jeśli jesteśmy rodziną podróżującą z dwójką dzieci powyżej drugiego roku życia, musimy najczęściej wykupić 4 wycieczki i niemal zawsze 4 bilety lotnicze. Jeśli za bilet np. na Kretę zapłacimy 300 zł zamiast 1000 zł to oszczędność robi się gigantyczna. Dodajmy do tego hotel - pamiętajmy, że nawet jeśli mamy zrobioną rezerwację na stronie, zawsze można napisać bezpośrednio do hotelu i zapytać jak wygląda sytuacja, ile kosztuje nocleg, jakie są dopłaty do dzieci, itp. W branży hotelarskiej cały świat dąży do tego, żeby klienci dokonywali jak najwięcej rezerwacji bezpośrednio a nie przez pośredników. Pamiętajmy, że hotel musi zapłacić takiej firmie prowizję, a najczęściej jest to w okolicach 20% ceny noclegu. Dlatego opłaca się próbować rezerwować pokoje bezpośrednio. Albo znacznie wcześniej – tanie bilety do Peru kupiliśmy w październiku, a lecieliśmy w czerwcu, co wykorzystaliśmy robiąc sporo rezerwacji w niskich cenach i na różne daty, gdybyśmy w trakcie zmienili plan trasy. Okazało się, że w niektórych miejscach spaliśmy za 25 procent ceny dostępnej w dniu naszego przyjazdu!

Na koniec jeszcze dwa portale, gdzie codziennie pojawiają się bardzo atrakcyjne oferty luksusowych często hoteli, w świetnych cenach. Polecamy dwa, bo przetestowaliśmy i wszystko sprawnie działało: www.travelist.pl oraz www.triverna.pl Pamiętajmy jednak, że są to często prawdziwe okazje, ale w większości przypadków po dokonaniu rezerwacji i jej opłaceniu nie ma możliwości zmiany ani anulacji. Co w przypadku rodzin z dziećmi jest gigantycznym ryzykiem, bo tu nigdy nic nie można zaplanować na 100%.

Życzymy przyjemnej podróży i ......owocnych poszukiwań, dogodnych przejazdów i bajecznych lokalizacji. Pamiętajmy, że nawet najdalszą podróż zaczyna się od pierwszego kroku a początek planowania jest właściwie pierwszym dniem podróży.


Spodobał Ci się artykuł?  Podaj dalej!  Będzie nam miło :)