Dokąd mamy Cię zabrać?

PERU cz. 1. Jak pojechać na własną rękę do Peru, plan wyprawy dostępny dla wielu

Jeden z cudów świata, magiczne Machu Picchu, ale nie po jeździe zatłoczonym autobusem, a po trzech dniach z plecakiem na szlaku Inków. Dwa dni na wodach i wyspach jeziora Titicaca, także wśród miejscowej ludności, za równowartość niecałych stu złotych. Żółwie, pingwiny i pelikany na wyciągnięcie ręki podczas wyprawy łodzią w Paracas, a godzinę później smak pisco wśród piasków pustyni? Arequipa i kolacja z widokiem na wulkan Misty, a dzień później trekking po Kanionie Colca, najgłębszym na świecie i pięknym, jak marzenie? To wszystko można zobaczyć i przeżyć w Peru. To wszystko opiszemy Wam i pokażemy na zdjęciach w najliższych dniach.

Jak zrealizować marzenia i pojechać w podróż do Peru na własną rękę? Ile dni wystarczy, by nie tylko zerknąć na ten piękny kraj, ale trochę go poznać i poczuć, że chce się jeszcze więcej? Jaki budżet jest nam potrzebny i dlaczego przynajmniej połowę mniejszy niż na krótszą, męczącą i tylko pozornie podobną wycieczkę z biurem podróży, która naszym zdaniem jest zaprzeczeniem prawdziwej turystyki? Na te i wiele innych pytań odpowiemy, szczegółowo opisując naszą własną podróż „gringo trail”, czyli najpopularniejszym – bo absolutnie wyjątkowym – szlakiem przez południową część Peru.

Podstawą jest planowanie. My często działamy spontanicznie, tak też zakupiliśmy bilety do kraju Inków, decydując się na ten kierunek w kilka zaledwie minut, by nie umknęła nam promocyjna cena. Ale potem solidnie przysiedliśmy nad mapami i przewodnikami, co okazało się strzałem w dziesiątkę. Jedną z najwspanialszych przygód podczas wędrówki przez Peru zapewniliśmy sobie w zimowy wieczór w Warszawie, gdy przeczytaliśmy, że miejsca podczas wyprawy szlakiem Inków trzeba rezerwować na początku roku – kto się spóźni, nie ma szans. Każdego dnia na przepiękny szlak zakończony wschodem słońca nad Machu Picchu wpuszczanych jest tylko 500 osób. Bilety są imienne, a kontrole paszportów na trasie regularne, nic więc dziwnego, że styczniowy kontakt z licencjonowanymi biurami podróży w Peru, bo tylko one mają wejściówki, to jedyna do wejścia na kilkusetletni szlak. Nam się udało, o tym też napiszemy.

Opiszemy też imprezę i tańce z miejscową ludnością na wyspie Amantani na Titikace oraz niespodziewane powitanie Nowego Roku plemienia Aymara, gdy przypadkiem znaleźliśmy się w Boliwii i zobaczyliśmy rytualne zabicie lamy na wzgórzu na Isla del Sol. I wiele innych wydarzeń, łącznie ze strachem w momencie, gdy w ciemną uliczkę zawiozła nas taksówka.

 Peru przybliżymy Wam w rytmie naszej podróży, która trwała prawie trzy tygodnie: z Barcelony wylecieliśmy do Limy 11 czerwca, do Europy wróciliśmy 2 lipca. Już jutro napiszemy o tym, na co zwrócić największą uwagę planując wyprawę do Peru. Zapraszamy i życzymy samych wspaniałych wrażeń – takich, jak nasze po wędrówce po kraju Inków.