Dokąd mamy Cię zabrać?

George Clooney się nie myli, Como warte każdej chwili

Piękne jezioro otoczone urokliwymi miasteczkami i mniejszymi lub większymi górami, efektowne widoki i spokojne tempo życia – Lago di Como ma naprawdę dużo do zaoferowania turystom. Nic dziwnego, że właśnie tutaj, na zachodnim brzegu jeziora, kupił willę George Clooney, a jego posiadłość stała się jedną z chętnie, odwiedzanych przez amerykańskich przyjaciół aktora.

Como urzeka, choć, jak wyjaśniał nam zaprzyjaźniony Włoch z pobliskiego Mediolanu, kilka lat wcześniej było jeszcze atrakcyjniejszym miejscem. Miejscowym przeszkadzają przede wszystkim uchodźcy, którzy w cieplejsze wieczory oblegają ulubiony przez nich i turystów park wokół Tempio Voltiano, nad samym brzegiem jeziora. – Po zmroku nikt tam teraz nie chodzi, bo nie czuje się ani komfortowo, ani bezpiecznie. Ci ludzie zmienili Como, które nadal jest pięknym miejscem, ale już nie takim, jak kiedyś – opowiadał nam ze smutkiem Gianni.

W dzień warto jednak Tempio Voltiano, czyli muzeum poświęcone wynalazcy baterii Alessandro Volcie, zobaczyć, tym bardziej, że nie ma już możliwości podziwiać tego budynku na banknotach – kiedyś ozdabiał 10 tysięcy wycofanych już z obiegu lirów. Park też ma dużo uroku, a że jest blisko centrum i przystani, stanowi idealne miejsce na odpoczynek. Polecamy też wspaniałą lodziarnię nad samym niemal jeziorem – zobaczycie ją łatwo z przystani, bo prawie zawsze stoi tam kolejka. Warto jednak poświęcić kilka minut - obsługa jest bardzo sprawna, więc idzie szybko, a lody mają naprawdę wyjątkowy smak. Zwłaszcza jedzone w czasie spaceru brzegiem jeziora lub podczas pięciominutowego marszu w stronę ścisłego centrum i Piazza Cavour, obok którego stoi gotycka katedra, główny punkt miasteczka, mającego wyjątkowy klimat.

Jadąc do samego Como warto pamiętać, że parkingi nie są tu tanie, kosztują trzy euro za godzinę. Nam Gianni polecił parking wzdłuż Via Innocenzo XI, niespodziewanie bezpłatny, kosztujący tak naprawdę tylko pięć minut więcej spaceru. Z dziećmi ma to znaczenie, ale nie aż tak wielkie.

Mieszkając w pobliżu Como, ale nadal nad samym Lago di Como lub w jego pobliżu, warto dowiedzieć się, jaka jest najbliższa naszego miejsca pobytu przystań i do miasta udać się promem lub stateczkiem. Koszt to kilka euro za bilet w dwie strony, zależnie od odległości i liczby przystanków. Uwaga: zdarzają się łodzie pospieszne, więc zatrzymują się tylko na niektórych przystankach. To dobra opcja, gdy chcemy opłynąć całe jezioro, ale i pułapka, gdy wracamy z samego Como do miejsca pobytu, a nagle okazuje się, że naszej przystani nie ma w rozkładzie. Obsługa powinna jednak wychwycić, że mamy bilet na inny statek i właściwie nas pokierować.

Dla turystów najlepszą opcją są tzw. batello, czyli stateczki z odsłoniętym przednim i tylnym pokładem, często mające też bar w środkowej części. Za szybsze aliscafo trzeba zapłacić trochę więcej, ale to dobra opcja, gdy chce się szybciej przeprawić w północne rejony jeziora. Warte zobaczenia jest na pewno urocze Belaggio ze swoim cypelkiem i i położone nieopodal Lezzeno – nie tak znane, nie do końca odkryte, a jednak wyjątkowo ładne. Rozciąga się na ponad 7 kilometrów, każdy dom nad jeziorem wygląda inaczej, a numerem jest na pewno oryginalny Diabelski Most, turystyczna atrakcja numer jeden w tych okolicach.

W samym Como nie można przegapić spaceru nadbrzeżną promenadą, a także wizyty w Brunate, czyli małej miejscowości położonej nad Como. Z wysokości ponad tysiąca metrów widoki są niesamowite, a opcji wyprawy na górę przynajmniej kilka:

- gdy jest sucho najbardziej zapaleni turyści wybiorą pieszą wspinaczkę dobrze oznakowanym, choć śliskim po opadach szlakiem;

- zwolennicy wygody podjadą samochodem, choć tego nie polecamy, bo z góry widać doskonale, jak wiele czasu traci się na wąskiej drodze i jak trudno o parking.

- najpopularniejszym wyborem staje się więc kolejka, czyli Funicolare Como – Brunate. Wadą są długie ogonki w okresach większego ruchu turystycznego, ale warto poczekać i zapłacić 5,50 euro za bilet powrotny (dzieci do 110 centymetrów wzrostu jadą bezpłatnie). Wchodząc na peron kolejki przypominającej tej na naszą Gubałówkę polecamy zapolować na pierwszy lub ostatni przedział długiego wagonika szynowego, bo stamtąd są najlepsze widoki. Gdyby się jednak nie udało, te z góry wszystko nam wynagrodzą. Nawet krótki spacer po Brunate, wzdłuż głównej drogi pozwoli odnaleźć miejsce, z którego Lago di Como i otaczające je góry będą najlepiej widoczne. Mając w tym miejscu więcej czasu warto rozważyć wjazd i w dzień, i w nocy (latem kolejka czynna jest do godz. 22.30, a w soboty aż do północy), albo dłuższą wyprawę na zachód słońca. Udany wieczór – gwarantowany. Podobnie, jak zadowolenie z czasu spędzonego w tej części Włoch – mniej może popularnej w Polsce niż inne, ale prze to naszym zdaniem jeszcze bardziej atrakcyjnej. Nad Como czas naprawdę płynie w innym tempie.

Ostatnio pojawiły się plotki, że George Clonney myśli nad sprzedażą obu swoich połączonych mostem posiadłości – także dlatego, by sporo na tym zarobić, bo dwie wille po jego pracach i zabawach znanych osobistości stały się kilka razy droższe. Nam jednak nie chce się wierzyć – kto raz zawitał nad Lago di Como, będzie chciał tam wrócić. Choćby po to, by odkryć jego liczne zakątki mniej popularne niż samo Como, a potem zobaczyć, co jeszcze ciekawego można tu zobaczyć. A można wiele – już niebawem na naszym blogu relacja znad Lago di Maggiore i Laveno-Mombello. Sama nazwa zachęca, żeby tam pojechać, prawda?